(Wcześniej)
Sceneria: Szczecin. Dworzec Niebuszewo, na którym wykonuję czynność siedzenia na betonowym kwietniku.
Pomyślałam na przykład, że dzień jest dość ładny, by umrzeć na sprasowanej trawie peronu dworca. Ale wcale nie chcę, bo nie skończyłam jeszcze słuchać albumu Squarepushera i ochotę mam na jeszcze jedną kawę obarczoną posmakiem popielniczki. Po lewym boku mym brzęczą tramwaje, a to mój ulubiony dźwięk urbanizacji. Jestem Magdalenką i muszę niebawem wrócić do domu i dokonać ekshibicjonistycznego aktu założenia bloga. Bo prawda jest taka, że są dwie Magdalenki, i ta druga, niebędąca mną, stwierdziła, że należy to zrobić. Skoro tak, zrobimy to internacjonalnie. Może nawet rozjaśnimy przyświecający nam brak idei, ale nie teraz, bo teraz to jest wstęp i przywitanie społeczności, która nas ukocha w najbliższym czasie.
Jako ciekawostkę dnia podam do wiadomości, że nic tak wybornie i klawo się nie łączy ze Squarepusherem w uszach, jak widok młodego mężczyzny wyposażonego w obfitą brodę, a przeżuwającego fragmenty bułki w środkach komunikacji miejskiej.
[ejmadziu]
Sunday, March 9, 2008
ahoj
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment