[wykonawszy łorda otwarcie pod presją i nakazem]
Praca magisterska ejmadzina:
Reksio siedzi na moich plecach i dzierży wielki kręty sznurzasty bicz [żebym pracę pisała], który ze świstem raz po raz przemierza szlaki podsufitne przestrzeni pokoju mego. Hddży! Hddży! Ajlowju! Bicz okazuje się śpiewający ku rozrywce. W tle szemrzą także dźwięki niezidentyfikowanej dyskoteki – przejście – ładne przejście! – maj hart, tunajt. Pan wokalista obdarzony jest głosem rozkosznym a romantycznym, o pobrzmieniu płci niesprecyzowanej naukowo. Ładny tembr głosu skaził atmosferę, która wcześniej została przygotowana sumiennie wonią spacerujących swobodnie po dywanie skarpet, 2 sztuki finulowych, a reksiowych 4, bo taka jest jego metoda stosowana. Na szyi czuję ni to palce, ni to grabie ogrodnika, czeszą mi one również resztki sierści na mózgu. Grabie próbują mnie oszukać, że robią mi masaż relaksacyjny. Tymczasem wykonują dyskretne ruchy zaciskające wokół gardła finulowego, z ukrytym zamiarem dokonania morderstwa w ten ciepły, przedwiosenny dzień. Czuję też przyssawki tasiemca, o wrażeniu aksamitnym, ale i złowieszczym. Sierść nadal poddawana jest zabiegom, zaczęły w nich również partycypować uszy, z całą swoją małżowiną i narzędziami rzemieślniczymi typu kowadło, młot i sierp. Tasiemiec nie próżnuje, mam szczęście, że nie wyciągnął jeszcze zza pazuchy haczyków. Macki okalają moje podbrzusze z nadbrzuszem, mimo mego nieposiadania zagłębia bawełny pępkowej. Atmosfera staje się coraz bardziej napięta i mroczna, zmierzch zapadł i nie chce zmienić tej pozycji. Teraz uda stały się obiektem zamachów terrorystycznych niezidentyfikowanej siły ni to wyższej, ni to niższej. Może ufoludki obdarzą mnie chociaż numerami od 1 do 6, żebym mogła wygrać milion w lotka, jak pan Kazimierz. Czuję ruchy okalające aparatury smyrającej, nastąpiły okoliczności quasi-intymne. Proszę mnie uratować. Jeszcze brakuje mi około 79 stron pracy magisterskiej. Ale reksio jest ze mnie bardzo dumny i prawie wyszczerzył kła na tę okoliczność, ponieważ praca niniejszym się zainaugurowała.
Reksio se zobaczy autobus w szufladzie - stwierdził, uczynił i zniknął.
[ejmadziu]
Thursday, March 5, 2009
o tym, jak zaczęłam pisać pracę magisterską
Wednesday, March 4, 2009
żelazko!
Nowy Rok postanowiliśmy świętować w naszym ulubionym środku lokomocji- najukochańszym tramwaju. Przypadkowo został idealnie przystosowany do wszelakich łond robienia, doskonała anatomia wozu pozwoliła uczynić nam coś takiego.
Ale może po kolei (po tramwaju)
Zaczęło się bardzo niewinnie (jak zawsze), czyli pokazowe prasowanie przejścia podziemnego (akwizycji nie uprawialiśmy). Kornik i Furmanová jako mistrzowie ceremonii ukazały przechodniom „how to do”.
O naświetlenie zadbał ziewający Furman.
Następnie przenieśliśmy się do tramwaju, oczywiście była z nami i maszynka. Przeżywszy jeden aktywny dzień była zbyt zmęczona by mielić pierwsze skrzypce także 1 stycznia. Leżała sobie spokojnie, a ludzie na nią nieustannie musieli uważać.
(cytaty z notesika ejmadzinowego)
"co to jest jakiś tramwaj widmo? uwaga na maszynkę, te dzieci robią sobie jaja, nie widzisz to?" - pani starsza
"dziadek kopnął światło i nie podniósł go z powrotem."- obserwacje ejmadzine
Punktem kulminacyjnym wydarzeń maszynkowych była REAKCJA (to kochamy!) pana motorniczego. Po gromkim zapytaniu się czyje to jest i zaproponowaniu by sobie po prostu jaj nie robić- przystąpił do akcji. Żadnej litości nie było! Nasze fetysze najukochańsze wylądowały w koszu tworząc wspaniałą kompozycję artystyczną.
Niestety, w domu odkryliśmy pewne uszczerbki na zdrowiu żelazka. Ostatecznie okazało się, że maszynka nadal działa i wciąż jest zdolna do czynności prasotwórczych.
Teraz czas na zdjęcia reprezentacyjne:
Maszynkowe podobieństwo do kapliczki całkowicie przypadkowe. Autorzy instalacyjki (elektr/ artyst ycznej) nie ponoszą odpowiedzialności za doznane szkody moralne. Mam nadzieję, że nikt naszego działania nie posądzi o świętokradztwo czy też profanację obiektów nie religijnych.
Wpis powstawał kilka tygodni w bólach i potach, ofiaruję go pod same nogi Szczecina by się odhovnił jak najprędzej.
w łondzie brali udział: ejmadziu, Kaśka z pomarańczem, Kornik, Furmanová, ojacieniemoge i reksio. pozdro szejjset.
[ojacieniemoge]