No dobra, wypadałoby się odezwać. Wszak zbliża się miesiąc od powrócenia naszego. Chyba nikt z Was nie ma wątpliwości co do tego, że wspomnienia się przepisują*, a zdjęcia się wybierają i zmniejszają.
Chciałabym ukazać, co wydarzyło się 12 września, a było bezpośrednią konsekwencją wyprawy na Bałkany. Ale od początku. W czerwcu bieżącego roku, będąc z wizytą w Poznaniu, zaadoptowałam z Reksiem niejakiego Fistacjusza. Fistacjusz nie widział, o czym mówi nam zdjęcie archiwalne:
Dzięki zaopatrzeniu się w oczy na Bašcaršiji w Sarajewie, a także dzięki uznanym specjalistom, możliwe było przywrócenie wzroku ociemniałemu.


Fistacjusz po zabiegu:
*dopisują:]
[ejmadziu]
Sunday, September 27, 2009
o Fistacjuszu
Sunday, July 12, 2009
list do redakcji
Witamy,
w związku z sierpniową ekskursją do Serbii oraz Bośni i Hercegowiny, zwracamy się z uprzejmą prośbą o zainteresowanie się nami. Plan naszej wyprawy obejmuje zarówno tereny miejskie (Belgrad, Sarajevo i coś egzotycznego damy) jak i wiejskie (malownicze wioski bośniackich gór). Ojcowie nie jadą, ale o nich trzeba powiedzieć. Przemysław i Marian mają zacięcie artystyczne, Marianowi spod pędzla wychodziły naprawdę piękne rzeczy, Przemysław zaś całe życie poświęcił miłości do gitary. Małgorzata od Mariana malowała pierwiosnki i wiewiórki do przedszkola, a Małgorzata od Przemysława grała na mandolinie uczesana w dwa warkocze. Jednego z dziadków potrącił pociąg, a dziadek przeżył! Jego żona zaś pracowała w kiosku. A jedna z babć pracowała w cukrowni w Szczecinie i mimo to miała zacięcie artystyczne - wyszywała, wyklejała z filcu, ale wcześniej dziadek ją porzucił. Kolejna babcia przyśpiewywała obierając kartofle, chociaż głównie pieśni religijne, ale zawsze coś. Dziadek zmarł dawno trochę, ale grywał na akordeonie na libacjach. Babcia przecież ta druga wyszywa do dziś w zimie, bo ogródek jest zamrożony (nie może rozmawiać z kwiatkami na skutek ich braku). Prapradziadek miał wąs a la Piłsudski i sfotografował się (w roku 1917) z nim w stylowym fotelu, a w ogóle miał węgierskie korzenie. Prababcia widziana była na zdjęciu. Pradziadek był w Ameryce, przywiózł tacie dżinsy za małe. Nasze dzieci też będą artystami, mamy nadzieję, że będą z okiem. Z naszej strony możemy Wam zagwarantować nietuzinkową relację okraszoną niebanalnymi zdjęciami co w rezultacie daje wyśmienite połączenie obrazu i słowa. Pobudzimy serotoninę w mózgach Waszych czytelników!
pozdrawiamy,
Magdaleny
PS. Nie będziemy pisać hermetycznie i wulgarnie.
Tuesday, June 30, 2009
Atak magistra!
Siedzimy wraz z fistacjuszem (tzn ja rekś i on właśnie) w ciemnym kącie na ejmadzinej kanapie, jesteśmy wystraszeni, ja bardziej, bo widzę, a fistacjusz raczej mniej, gdyż nie posiada jeszcze gałek ocznych guzikowych. Ale wszystko relacjonuję mu na jego materiałowe uszko. Ogarnia nas przerażenie przemianą, która właśnie się dokonała. Magister zmaterializował się i przywarł do ejmadziu, zmieniając ją całkowicie! To monstrum! Nie wiemy co przyniesie jutro, i co z nami będzie. Modlimy się z fistacjuszem, aby jak najprędzej wynaleziono lek na 'magistra'. Chcemy ejmadziu z powrotem! Oddawaj ją potworze!
reksio i fistacjusz.
Thursday, March 5, 2009
o tym, jak zaczęłam pisać pracę magisterską
[wykonawszy łorda otwarcie pod presją i nakazem]
Praca magisterska ejmadzina:
Reksio siedzi na moich plecach i dzierży wielki kręty sznurzasty bicz [żebym pracę pisała], który ze świstem raz po raz przemierza szlaki podsufitne przestrzeni pokoju mego. Hddży! Hddży! Ajlowju! Bicz okazuje się śpiewający ku rozrywce. W tle szemrzą także dźwięki niezidentyfikowanej dyskoteki – przejście – ładne przejście! – maj hart, tunajt. Pan wokalista obdarzony jest głosem rozkosznym a romantycznym, o pobrzmieniu płci niesprecyzowanej naukowo. Ładny tembr głosu skaził atmosferę, która wcześniej została przygotowana sumiennie wonią spacerujących swobodnie po dywanie skarpet, 2 sztuki finulowych, a reksiowych 4, bo taka jest jego metoda stosowana. Na szyi czuję ni to palce, ni to grabie ogrodnika, czeszą mi one również resztki sierści na mózgu. Grabie próbują mnie oszukać, że robią mi masaż relaksacyjny. Tymczasem wykonują dyskretne ruchy zaciskające wokół gardła finulowego, z ukrytym zamiarem dokonania morderstwa w ten ciepły, przedwiosenny dzień. Czuję też przyssawki tasiemca, o wrażeniu aksamitnym, ale i złowieszczym. Sierść nadal poddawana jest zabiegom, zaczęły w nich również partycypować uszy, z całą swoją małżowiną i narzędziami rzemieślniczymi typu kowadło, młot i sierp. Tasiemiec nie próżnuje, mam szczęście, że nie wyciągnął jeszcze zza pazuchy haczyków. Macki okalają moje podbrzusze z nadbrzuszem, mimo mego nieposiadania zagłębia bawełny pępkowej. Atmosfera staje się coraz bardziej napięta i mroczna, zmierzch zapadł i nie chce zmienić tej pozycji. Teraz uda stały się obiektem zamachów terrorystycznych niezidentyfikowanej siły ni to wyższej, ni to niższej. Może ufoludki obdarzą mnie chociaż numerami od 1 do 6, żebym mogła wygrać milion w lotka, jak pan Kazimierz. Czuję ruchy okalające aparatury smyrającej, nastąpiły okoliczności quasi-intymne. Proszę mnie uratować. Jeszcze brakuje mi około 79 stron pracy magisterskiej. Ale reksio jest ze mnie bardzo dumny i prawie wyszczerzył kła na tę okoliczność, ponieważ praca niniejszym się zainaugurowała.
Reksio se zobaczy autobus w szufladzie - stwierdził, uczynił i zniknął.
[ejmadziu]
Monday, February 23, 2009
ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
Dzień dzisiejszy okazał się dość stratny, wręcz obfitujący w zaginienia. Aktualnie poszukujemy:
- pociągu do Brna o 9.06 z Ołomuńca - zaginął w okolicy peronu 2 na hlavní nádraži. Rysopis poszukiwanego: długi, pociągający.
- talerza typu ikea na porcję dla kierowcy tira - zaginął po śniadaniu w nieokreślonych okolicznościach w sytuacji odpoczynku po myciu albo podczas odprawy ejmadziu przez ojacieniemoge na pociąg*, który też jest poszukiwany (patrz wyżej)
Rysopis poszukiwanego: kremowy, nakrapiany (nakrapianie nie każdy spostrzega), płaski, przykładowa pojemność: 1,5 - 2 rohliky
- nóż - okoliczności zaginięcia jak w przypadku talerza nakrapianego.
Rysopis poszukiwanego: drewniana ręko-jeść, raczej ostry jeszcze, średnio-normalny wymiar.
- opiekun dla Magdalen - nie tylko w tętniących życiem miastach, ale i w domowym zaciszu, do asysty w prostych czynnościach kuchennych i życiowych
Przedmioty już znalezione:
- talerz tęczowy - cudowne odnalezienie się na lodówce, mimo iż każda z nas miała go w trakcie jego poszukiwań w rękach co najmniej raz, a ejmadziu źarła z niego palaczinka, co nie przeszkodziło w jego niezauważeniu
*odprawa nie powiodła się
[ejmadziu + ojacieniemoge]
Z ostatniej chwili: uruchomiłyśmy infolinię. Pomóż!

Saturday, January 3, 2009
nauka składania życzeń (również dla leworęcznych)
Potrzebne materiały:
- kartka
- drukarka w tusz wyposażona (dla tradycjonalistów - pisadło)
- palce zwinne
1. Przygotować plac pracy (np. żelazko jako element dekoracyjny oraz karton by nie pobrudzić przestrzeni)
Ubierać odzież ochronną.
Pamiętać o przepisach BHP.
2. Złapać dorodną kartkę, pamiętać by napis „życzenia” miała.
3. Złożyć na pół.
4. Złożyć raz jeszcze (opcjonalne).
5. Otrzymujesz życzenia złożone na cztery.
6. Tak złożone życzenia możesz użyć w prawie każdej sytuacji życiowej.
Doskonale złożone na cztery! Dla Ciebie i całej rodziny!
Reszta wkrótce. Bo znowu była łonda.
[ojacieniemoge]
Sunday, December 28, 2008
przerywnik muzyczny
W ramach dnia kręcenia łezek w oku nurkujemy w archiwach rodzinnych.
ojacieniemoge 14:25:54
ale wiesz, znalazłam moje zdjęcie co Ty też masz takie
ojacieniemoge 14:26:02
ze słuchawkami, mała Magda
ejmadziu 14:49:06
wyglądasz jak w studio nagraniowym
ojacieniemoge 14:49:33
Ty też masz klawe
ejmadziu 14:49:56
możemy obnażyć się na blogu z tym ;]
ojacieniemoge 14:49:59
fajnie że nam takie zrobili :]
ejmadziu 14:50:03
no, miłe:p
ejmadziu 14:50:31
mamy dzięki temu silne fundamenty, udowodniające, że jesteśmy kompetentne muzycznie:D
ejmadziu 14:50:42
czyli jak mówimy, że amon jest klawy, to jest;]
ojacieniemoge 14:51:05
haha no jak chuj :P
m.f.
m.n.
Monday, June 2, 2008
gorąco mi, słuchajcie se the heavy
Ochy i achy emituję radosne, możliwe, że biorytm mi sprzyja (chociaż nie sprzyja mi data urodzenia, co w tym tygodniu chyba osiągnie kumulację). Doskonała okazja, by napisać o niczym. Dzisiaj już wyczerpałam limity pisania o czymś na kolokwium u pani znanej, z uwagi na bezpardonowe nachalne podobieństwo, jako Cesaria Evora (a odkąd się uczę portugalskiego to nawet Syzariiija Ivooóora).
W zasadzie chciałam tylko przekazać, iż Stocznia Szczecińska gorąco namawia do ustatkowania się, o czym można dowiedzieć się na www.ssn.pl
Miłośnikom tabloidów chciałabym dziś pokazać, jak pan Mietek panu Zbyszkowi pietruszki przynosi i obaj walczą z cudami techniki.
(niesienie wykonano w Żywcu)
[ejmadziu]
Saturday, May 31, 2008
biegi przełajowe
Piszę pracę, tak piszę, już otworzyłam ołpenofisa, nadałam nazwę odpowiednią i oczekuję Was efekty!
Czekam
Czekam
Gotowi, do biegu?

Magdaleny wzięły i poległy.
Powiem Wam w sekrecie, że jutro, jak co niedzielę, na tym boisku zagrają gwiazdy lokalnego sportu i wszyscy przyjadą na swoich rowerach popatrzeć się przez płot.
Finula 23:27:09
nie podpisałaś się z wrażenia
magd 23:27:21
ojej
magd 23:27:37
poprawię
Finula 23:27:42
nie zmniejszyłaś fot ;]
[ojacieniemoge]
Nie pozostaje mi nic innego, jak z boleścią potwierdzić, że właśnie pysk poznaje podłoże, a w łordzie kursor mryga nie zmieniając bezczelnie swojej lokalizacji. Próbuję go nakłonić, aby zechciał zawitać na stronie numer 4, zapełniając białą przestrzeń społecznymi problemami. No, jazda! Ale to już!
[ejmadziu]
Thursday, May 29, 2008
amymamy
A my mamy dzisiaj imieniny, a wy niee-e.
Se życzymy najlepszego.
(Ująwszy w nawias, czcionkę zmniejszywszy, przytaczam dla zainteresowanych historię związaną. Państwo eN, w przeciwieństwie do Państwa Fi, kultywują imieninowe rytuały. Magdalena Fi, zlądowawszy rok temu w Szczecinie, miała [powtarzalną hipotetycznie] okazję zauczestniczyć w tym. No i jakże klawo. Nie dość, że płynęłyśmy w ten wieczór do Kopenhagi, to jeszcze zostałyśmy obdarowane specjalnymi długopisami, poświadczającymi swym korpusem o naszych unikatowych cechach charakteru. Całość widoczna na załączniku graficznym. Bo mój się ostał. Egzemplarz Fi-magdalenkowy natomiast mości dzisiaj kieszeń swego szczęśliwego nowego właściciela, sygnując se czasem dla rozrywki kontrakty z wytwórnią Ninja Tune. Kto wie, może kiedyś się dowiemy jak to jest mieszkać w spodniach Amona.)
[ejmadziu]
Nie żebym się chwaliła ale państwo Fi. zmienili obyczaje, dostałam kwiotka do najbardziej eklektycznego pokoju na świecie.
Myślę, że Marii i Teodozji też należą się życzenia - trzypak imieninowy (jutrzejszy Feliks i Ferdynand gratis).
[ojacieniemoge]
Friday, April 11, 2008
żeby potem nie było niejasności
Początek - moment w którym zorientowałyśmy się, że może być coś lepszego niż zabawa we własnym, hermetycznym światku.
Trudno powiedzieć czy to co robimy służy tylko nam, tzn. zaspokajaniu własnych, dość specyficznych potrzeb. Nasze zachowania można interpretować w sposób mniej egoistyczny (egocentryczny?), jesteśmy tylko sprawcami. Uczestnikami mają stać się obcy nam ludzie. Czy im się to podoba? Spotkałyśmy się z szeregiem różnych reakcji. Powtarzam REAKCJI, bo obojętność to najgorsze co może nas spotkać, naprawdę.
Poglądowo przedstawię o co mi chodziło. Prędzej czy później każdy wątek doczeka się rozwinięcia. Może nie powinnam od razu wykładać wszystkich kaw na stół.. właściwie nie miałam takiego zamiaru zaczynając ten wpis, jak widać koncepcje się zmieniają;]
Nasze pierwsze dziecko. Dużo wątpliwości i pytań, mimo wszystko, moja mama używa go raz do roku (częstotliwość użycia wyższa niż dla sokowirówki!) więc szkoda by maszynki było. Poznał bardzo dużo nowych ludzi.
Bo miał klawą korbkę. Nie używany nawet raz do roku, a zbieranie kurzu na dłuższą metę jest nużące. Do listy przyjaciół może dodać dwóch starszych panów.
Leżał na stosie gratów wszelakich, potem został przemycony za łóżko. Znakomita większość udawała że go nie widzi. Myślę, że zrealizował się w roli jemioły.
Uwalniałyśmy więcej przedmiotów, niestety nie integrowałyśmy ich z innymi ludźmi także się nie liczy, przynajmniej nie do tego wpisu;]
[ojacieniemoge]
Sunday, March 16, 2008
ścinki z wędlinki
Niewątpliwie pośród zaglądającej tu rzeszy jednostek ludzkich, wstydzących się posłużyć jakże niedyskretną opcją komentarza, znajdzie się wiele udręczonych nieodpartym pragnieniem zapoznania się pobieżnie z naszą aparycją. Otóż wychodzimy naprzeciw marzeniom. Prezentujemy autoportret przedstawiający nas w innowacyjny sposób dzięki bogatym zasobom stoiska mięsnego dyskontu spożywczego biedronka. Obiektyw lomo lca przyłapał nas na wykonywaniu miny "ke?" (nie była to próba w pełni zakończona sukcesem). W kadrze gościnnie - pani Róża we wnętrzu pociągu Światowid.
[ejmadziu]
À propos, skoro jesteśmy w temacie około mięsnym, chciałabym przedstawić genezę ścinekzwędlinek.
Magdalenie eN chciałam kiedyś pokazać piękne miasto Bielsko Biała. Było to w okolicach nagromadzenia ulic zwanych od imienia wielkich poetów polskich. Najwidoczniej, duch literacki spłynął na pracowników sklepu mięsnego czego efekty mogłyśmy oglądać zza krat. Kazano mi czym prędzej zdjęcia robić. 
Tymczasem, na drugiej stronie ulicy zza winkla wychynęła starsza pani, prawdopodobnie nasze zainteresowanie wydało jej się podejrzane i co najmniej nie na miejscu. Ach ta młodzież.
Werbliński życzy smacznego.
[ojacieniemoge]
Sunday, March 9, 2008
ahoj
(Wcześniej)
Sceneria: Szczecin. Dworzec Niebuszewo, na którym wykonuję czynność siedzenia na betonowym kwietniku.
Pomyślałam na przykład, że dzień jest dość ładny, by umrzeć na sprasowanej trawie peronu dworca. Ale wcale nie chcę, bo nie skończyłam jeszcze słuchać albumu Squarepushera i ochotę mam na jeszcze jedną kawę obarczoną posmakiem popielniczki. Po lewym boku mym brzęczą tramwaje, a to mój ulubiony dźwięk urbanizacji. Jestem Magdalenką i muszę niebawem wrócić do domu i dokonać ekshibicjonistycznego aktu założenia bloga. Bo prawda jest taka, że są dwie Magdalenki, i ta druga, niebędąca mną, stwierdziła, że należy to zrobić. Skoro tak, zrobimy to internacjonalnie. Może nawet rozjaśnimy przyświecający nam brak idei, ale nie teraz, bo teraz to jest wstęp i przywitanie społeczności, która nas ukocha w najbliższym czasie.
Jako ciekawostkę dnia podam do wiadomości, że nic tak wybornie i klawo się nie łączy ze Squarepusherem w uszach, jak widok młodego mężczyzny wyposażonego w obfitą brodę, a przeżuwającego fragmenty bułki w środkach komunikacji miejskiej.
[ejmadziu]