Sunday, September 27, 2009

o Fistacjuszu

No dobra, wypadałoby się odezwać. Wszak zbliża się miesiąc od powrócenia naszego. Chyba nikt z Was nie ma wątpliwości co do tego, że wspomnienia się przepisują*, a zdjęcia się wybierają i zmniejszają.

Chciałabym ukazać, co wydarzyło się 12 września, a było bezpośrednią konsekwencją wyprawy na Bałkany. Ale od początku. W czerwcu bieżącego roku, będąc z wizytą w Poznaniu, zaadoptowałam z Reksiem niejakiego Fistacjusza. Fistacjusz nie widział, o czym mówi nam zdjęcie archiwalne:


Dzięki zaopatrzeniu się w oczy na Bašcaršiji w Sarajewie, a także dzięki uznanym specjalistom, możliwe było przywrócenie wzroku ociemniałemu.




Fistacjusz po zabiegu:




*dopisują:]

[ejmadziu]

1 comment:

Unknown said...

dobrze se chopak wygląda ;]