Sunday, July 12, 2009

list do redakcji

Witamy,

w związku z sierpniową ekskursją do Serbii oraz Bośni i Hercegowiny, zwracamy się z uprzejmą prośbą o zainteresowanie się nami. Plan naszej wyprawy obejmuje zarówno tereny miejskie (Belgrad, Sarajevo i coś egzotycznego damy) jak i wiejskie (malownicze wioski bośniackich gór). Ojcowie nie jadą, ale o nich trzeba powiedzieć. Przemysław i Marian mają zacięcie artystyczne, Marianowi spod pędzla wychodziły naprawdę piękne rzeczy, Przemysław zaś całe życie poświęcił miłości do gitary. Małgorzata od Mariana malowała pierwiosnki i wiewiórki do przedszkola, a Małgorzata od Przemysława grała na mandolinie uczesana w dwa warkocze. Jednego z dziadków potrącił pociąg, a dziadek przeżył! Jego żona zaś pracowała w kiosku. A jedna z babć pracowała w cukrowni w Szczecinie i mimo to miała zacięcie artystyczne - wyszywała, wyklejała z filcu, ale wcześniej dziadek ją porzucił. Kolejna babcia przyśpiewywała obierając kartofle, chociaż głównie pieśni religijne, ale zawsze coś. Dziadek zmarł dawno trochę, ale grywał na akordeonie na libacjach. Babcia przecież ta druga wyszywa do dziś w zimie, bo ogródek jest zamrożony (nie może rozmawiać z kwiatkami na skutek ich braku). Prapradziadek miał wąs a la Piłsudski i sfotografował się (w roku 1917) z nim w stylowym fotelu, a w ogóle miał węgierskie korzenie. Prababcia widziana była na zdjęciu. Pradziadek był w Ameryce, przywiózł tacie dżinsy za małe. Nasze dzieci też będą artystami, mamy nadzieję, że będą z okiem. Z naszej strony możemy Wam zagwarantować nietuzinkową relację okraszoną niebanalnymi zdjęciami co w rezultacie daje wyśmienite połączenie obrazu i słowa. Pobudzimy serotoninę w mózgach Waszych czytelników!


pozdrawiamy,
Magdaleny

PS. Nie będziemy pisać hermetycznie i wulgarnie.


No comments: