No dobra, wypadałoby się odezwać. Wszak zbliża się miesiąc od powrócenia naszego. Chyba nikt z Was nie ma wątpliwości co do tego, że wspomnienia się przepisują*, a zdjęcia się wybierają i zmniejszają.
Chciałabym ukazać, co wydarzyło się 12 września, a było bezpośrednią konsekwencją wyprawy na Bałkany. Ale od początku. W czerwcu bieżącego roku, będąc z wizytą w Poznaniu, zaadoptowałam z Reksiem niejakiego Fistacjusza. Fistacjusz nie widział, o czym mówi nam zdjęcie archiwalne:
Dzięki zaopatrzeniu się w oczy na Bašcaršiji w Sarajewie, a także dzięki uznanym specjalistom, możliwe było przywrócenie wzroku ociemniałemu.


Fistacjusz po zabiegu:
*dopisują:]
[ejmadziu]
Sunday, September 27, 2009
o Fistacjuszu
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comment:
dobrze se chopak wygląda ;]
Post a Comment