Zachęcone pozytywnym fidbekiem, mimo okresu sesyjności musimy kontynuować wątek maszynki, zarysowanej niejasno na tle sylwestrowego nieba. Wszak nie możemy trzymać populacji łondonautów w napięciu przez okres miesiąc +.
Zamysł narodził się w zamierzchłej przeszłości. Ostatnio wskrzesił się i co najważniejsze - zmaterializował! A nie było to łatwe.
9 grudnia:
ejmadziu: jakieś strzępki wiadomości radiowych zasłyszałam - kartofel rekordzista znaleziony niewiemkiedy i ONZ ustanowiła rok ziemniaka! niewiemkiedy
ojacieniemoge: widocznie wyznaczamy trendy. przez to spada oryginalność tego, co robimy
ejmadziu: może jak znajdziemy i zrobimy tę maszynkę do mięsa to żadna organizacja nie ochrzci nią roku
ojacieniemoge: haha! zupełnie o tym zapomniałam!
31 grudnia:
Punkt zborny: Szczecin.
Frakcja południowa przemnożyła się przez cztery! Ostatnio podróżujemy do siebie w liczbie coraz bardziej mnogiej, nie rozumiemy zatem dlaczego pekape decyduje się na podwyżki cen. W dodatku grono w składzie Magda Fi, Furmanova, Kornik i Kaśka to zaledwie trzon ekspedycji. Dziełchy wzięły ze sobą dwoje podopiecznych, prosto z kornikowej piwnicy: maszynkę do mielenia oraz żelazko - oboje z epoki głębokiego komunizmu. O ile maszynkę cechuje pewna wizualna odrębność wewnątrzgatunkowa, na temat żelazka każdy mówi tylko jedno: "miałem kiedyś takie same". Co oczywiście go nie deprecjonuje. O tym, jak wspaniałe instalacje przestrzenne można zbudować z jego czynnym udziałem, dowiecie się w następnym odcinku. Niniejszy poświęcony jest maszynce.
[O tym, jak przebiegła podróż w przedziale wcale nie dla matki z dzieckiem, dowiecie się spod palców M.Fi.]
Wieczór: Południe scaliło się z Północą [ja + Reksio], po czym wydarzenia rozwinęły się następująco:
1. Wspólna wieczerza zwieńczona naukową burzą mózgów przy asyście elementów terrorystycznych. Pojawił się dzięki niej szkic techniczny łondy.



Odzienie cytrusów stanowiło naszą materię na przemiał:
2. Przygotowania: jedyna osoba w gronie, władająca rzadką dziś umiejętnością pisma technicznego, wykonała transparenty.

Na zewce zapowiedziano mrozy, należało dostosować odzież do sytuacji. Prócz banalnego motywu dwóch par skarpet, chętnie wykonano egzotyczne manewry:
Najlepiej wypadł Fic. Wniosek oczywisty - w celu uzyskania efektownego manewru, należy użyć kontrastujących kolorów i zaimitować ciężarność.

Pod pachę zabraliśmy tablicę szkolną i wyruszyliśmy.
3. Podróż z przesiadką, na której już zimno dało się we znaki, musiało więc zostać przepędzone mieczem z gwiezdnych wojen. Jednocześnie maszynka została poddana rozgrzewce, 12 sztuk nóg ludzkich również.


Podczas przemarszu z przystanku na przystanek, nadano nam tożsamość. Przechodnie szepnęli, że "to ci od tej inscenizacji".
4. Tramwaj.

Pojawiły się pierwsze miny, niewiedzące jak się ustosunkować do niełatwej sytuacji.
5. Sylwester miejski w Szczecinie. Wszyscy szczęśliwie dostali się na teren imprezy. Maszynka również - przecież nie próbowała wnieść alkoholu. To, że mogłaby pobić i zmielić setki szczecinian, nie zostało wzięte pod uwagę.
Zgodnie z prognozą, pojawiły się media, w kolejności: radio, gazeta, telewizja. Mimo wcześniejszych ustaleń, staliśmy się materiałem reportażowym dla dwóch pierwszych (trzeciej odmawiając). Nieumiejętne podejście reporterów jednak znowu nas zawiodło. Informacja na przyszłość dla mediów: pamiętajcie, aby promować łondę, a nie nas.


Przegląd wybranych partycypantów:
a) babcia, która wyznała jednej z nas na ucho, że też zajmuje się mieleniem zła!

b) pan artysta, dużo mówił, ale nie wiadomo dokładnie o czym. przekaz był m.in. taki, że może zainspirują mnie jego fotografie, znajdujące się w stawie w parku. mielił jednak chętnie:

c) panie - chyba nawet były zadowolone z własnego mielenia:
d) do czego to doszło - do błagania o zmielenie! o ile pamiętamy, bezowocne
e) państwo, którym złożyłam (na cztery) życzenia, ale chyba nie zrozumieli:
f) para, której Kornik złożył życzenia, ale ponownie nie nastąpiło zrozumienie:
w tym momencie Kornik wykonując origami życzeniowe wydobył z siebie maksimum, sylabizując frazę i każdą sylabę okraszając akcentem (SKŁAAAA-DAAAAM ŻY-CZEEE-NIA, TAK? SKŁAAA-DAAAM NA CZTERY), niestety - na próżno, ale mimo wszystko u pani wystąpił pewien stopień zadowolenia (pomieszanego ze stresem)
Gdzieś tam po drodze zmieniła się data, maszynka się wówczas nieco uniosła:
a my dalej mieliliśmy i składaliśmy życzenia, już w sumie niebardzo wiadomo komu
6. Powrót - ostatnie podrygi maszynki w autobusie.

7. Godzina 1.37, otwarcie ruskiego. Następnie spożycie wina, bardzo mizerne.
Szwedzki stół:
Widzimy na nim 6 kieliszków, co się następnie uszczupliło za pomocą nogi czyjejś:]
8. Kładziemy się spać, oczywiście dopiero po umyciu ząbków i gimnastyce, bo niektórzy chcą mieć łydki.
Wycinek prasowy:
"Na Błoniach w maszynce do mięsa można było zmielić smutki i złe rzeczy starego roku.
- Myślimy, że warto, by nowy był radosny, lepszy - wyjaśniają studenci Magdalena N. i Wojciech B."
Cokolwiek.
[ejmadziu]
Friday, January 23, 2009
postanowiliśmy się zmielić.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
2 comments:
łonda na sto dwa, 1/2 em-dwa nie może trafić we vlaka.
(to yyymaga komentarza więc zara coś się pojawi*)
*bezpieczna opcja dla dysortografomanów
krasne podprsenki! pro mala a velka prsa. spodni pradelko sradelko. sadełko. pimpek. nasrał w pudełko. dolał wody, krzyczał lody. algida. antonio el pipa- lansztrung. schnellzug. jizdenka (:DD) dla zdenka, -ki co kłamie dwa razy, ale nie kłamie tak jak wyświetlacze. i telewizory.
Post a Comment