Monday, December 29, 2008

mikser

Fickowi się nie chciało, teraz musi się uczyć, dlatego na mnie została scedowana misja utworzenia notki, od której ten blog powinien był się zacząć.
Nastąpił luty 2007 i jakieś ferie, prawdopodobnie zimowe, więc cóżem mogła uczynić, jeśli nie udać się na południowe obszary kraju.

jechałam - - jechałam - - miałam ze sobą 1 parę spodni - - jechałam - - oblano mi je kawą - - pożyczono mi mydełko do zaprania - - zapierałam - - jechałam - - zapierałam - - jechałam - - dojechałam.

Przybyłam. Pan Marian powiedział, że jest klawe muzeum, więc zapadła decyzja, że się wybierzemy. Ale przecież nie z pustymi ręcami. Jakoś szczególnie nas swędziała kuchnia i przedmioty się zawierające w jej czeluściach. Do torby nam wpadła jajoubijaczka sprężynowa oraz gwiazdka/koziołek/rogałka/fyrlajka [niepotrzebne skreślić]. Mikser już patrzył i wołał "no weźcie mnie", ale M.Fi obawiała się Małgorzaty [nieużywającej nigdy miksera].
Muzeum: Zwiedzanie GRUPOWE trwało, a Magdalenki z minuty na minutę stawały się coraz bardziej niesubordynowane i zaczęły wydziwiać fotograficznie. Przedmioty kuchenne, początkowo nieśmiałe, zaczęły się aklimatyzować. Efekty:

teren jak najbardziej należący do muzeum browaru Ż.:


(tu poniżej to nawet widać muwmęt lub jak kto woli muwmą)



oraz centrum Żywca:




To była skromna - i spontaniczna - rozgrzewka. Nazajutrz zostałyśmy wydelegowane do Wrocławia, aby spędzić dobę w towarzystwie Igi. Przed snem wizja urozmaicenia podróży skrystalizowała się wśród pogłowia magdalenek zajmujących świnniczański pokój. Mimo braku oficjalnego przyzwolenia Małgorzaty, przedmiot miksujący został poddany demontażowi i ułożony w pudełku po butach firmy dajśman.
Tak, to właśnie tego wieczoru i następującego poranka poczułyśmy to, co można nazwać przedsmakiem pierwszej prawdziwej łondy - niepowtarzalnym, rozpływającym się w ustach. Łonda zmienia swoje oblicza, ale jej wykonanie staje się już naszą rutyną. Jakoś tak brakuje obaw, krępacji itepe.

Poranek. Mikser wychynął w osobowym, zaliczając kolejno dłonie ludzkie - te starsze, i te młode, należące do milusińskich.

1. - Pani, my już dwa miksery w domu mamy, nie potrzebujemy nowego.
(Proszę zwrócić uwagę na analogię do ostatniego osobnika z łondy telefonowej.)


2. Konduktor - w pracy mu nie wolno, ale zaprosił do Czechowic-Dziedzic, gdzie pragnie zapozować z mikserem nago. A Magda Fi do dzisiaj natyka się na niego podróżując:P


3. Dziaduszek zwyczajny.


4. Warszawa wraca do Warszawy, poczytując o Janie Pawle.


W oczekiwaniu na przesiadkę w Katowicach oferował siebie kolejnym osobom, będąc przyjmowanym z otwartymi ramionami, bądź odtrącanym.

5. Łowoce z nowym kamaradem.


6. Bezgłowy [na życzenie] wykładowca z ASP. Udzielił mikserowi pochwały i konstruktywnej chyba krytyki.


7. Towarzyskość.


8. Precle - pani preclowa schowała się, odsłaniając w zamian ukontentowaną babuchnę.


9. Lizaki miłosne ze swoją sympatyczną sprzedawczynią.


10. Pan z kawką.


11. "Proszę na siebie spojrzeć tak z miłością" [fic].


12. L'acordeoniste - akurat miał nie-pamiętamy-które urodziny, i poprzedni akordeon mu skradziono, ale owsiak mu sfinansował nowy!


13. Gofrofag.


14. Schody nieruchome.


15. Gołębie osaczają.



A we Wrocławiu:
16. na szczycie centrum handlowego spotkał człowieka, który prawdopodobnie z mikserami fotografuje się codziennie.


17. Szaleństwo z nami na deser.



[ejmadziu]

Sunday, December 28, 2008

przerywnik muzyczny

W ramach dnia kręcenia łezek w oku nurkujemy w archiwach rodzinnych.

ojacieniemoge 14:25:54
ale wiesz, znalazłam moje zdjęcie co Ty też masz takie
ojacieniemoge 14:26:02
ze słuchawkami, mała Magda
ejmadziu 14:49:06
wyglądasz jak w studio nagraniowym
ojacieniemoge 14:49:33
Ty też masz klawe
ejmadziu 14:49:56
możemy obnażyć się na blogu z tym ;]
ojacieniemoge 14:49:59
fajnie że nam takie zrobili :]
ejmadziu 14:50:03
no, miłe:p
ejmadziu 14:50:31
mamy dzięki temu silne fundamenty, udowodniające, że jesteśmy kompetentne muzycznie:D
ejmadziu 14:50:42
czyli jak mówimy, że amon jest klawy, to jest;]
ojacieniemoge 14:51:05
haha no jak chuj :P

m.f.


m.n.

Wednesday, December 10, 2008

obieramy koncepcję 2

Oto i (długo oczekiwany:p) ciąg dalszy relacji z kartoflanych ekscesów.
Ankieta została odnaleziona, najwyższy czas by przytoczyć jej wyniki. Większość z odpowiedzi zostało zapisanych na ulicy dnia 11 listopada roku bieżącego. Te bardziej misterne i rozbudowane odpowiedzi zostały stworzone w zaciszu domu rodzinnego tudzież w czasie wykładów uczelnianych. Wszystkim którzy zechcieli się wypowiedzieć - dziękujemy. Równocześnie w imieniu grupy ziemniaka zachęcam do wypowiedzenia się w komentarzach lub do nadsyłania własnoręcznie wypełnionych ankiet na jakikolwiek nasz (lub nie) adres.

Pytania:
1. Czym jest dla Ciebie ziemniak?
2. Jak często skrobiesz/ obierasz ziemniaki?
3. Czego używasz? Nóż/ obieraczka/ maszynka z telezakupów Mango/ coś na kształt adaptera/ inne ;p
4. Proponowana data (nowego) Dnia Ziemniaka
5. Co czujesz gdy obierasz?
6. Co czuje ziemniak?


I. Chłopcy spod kiosku- zza winkla.
1. warzywo
2. co niedzielę jak nie ma mnie na centrum
3. patyczków do ryża, nożyka
4. 10.11 pod spodkiem
5. copa
6. ból

[brak zdjęcia – zakazano nam]

II. Luzak z długimi włosami.
1. pożywienie
2. ostatnio nie skrobię
3. maszyna wojskowa do obierania kartofli
4. 2.11 lub jak się święta pokrywają
5. zdecydowanie zniecierpliwienie
6. cholera, to on czuje



III. Pani starsza.
1. składnik spożywczy
2. rzadko
3. nóż
4. 11.11
5. chęć gotowania i głód
6. nic



IV. Para co się śpieszyła (pan był kucharzem).
1. podstawą drugiego dania
2. co drugi dzień
3. tępy nóż
4. 13.08
5. jestem wkurzona, że będę miała brudne ręce
6. niech w końcu ktoś to ze mnie zdejmie!



V. Pan z Łomży, znawca tematu.
1. artykuł podstawowy dla Polaka
2. dwa razy w tygodniu
3. nóż
4. okres wykopek; takie święto już istnieje- w Mońkach pod Łomżą
5. trochę na palcach ale nie bardzo, po cebuli czuję
6. nie wiem



VI. Pani miła i modna.
1. okazjonalna potrawa
2. rzadko
3. nóż
4. jesień- październik
5. przychodzą mi do głowy różne skojarzenia, smaki etc.
6. ból



VII. Pani ruda i konkretna.
1. warzywo
2. rzadko
3. nóż
4. październik
5. czuję że go zaraz zjem
6. nic



VIII. Familia, w składzie mama, tata, syn sztuk dwa. (odpowiadał głównie tata)
1. warzywo
2. co drugi dzień
3. obieraczka
4. sierpień/ lipiec (bo są nowe ziemniaki)
5. jak trafię na zgniłego to czuje obrzydzenie
6. AŁA!



IX. Młodzieniec.
1. warzywo
2. raz na tydzień
3. obieraczka
4. pierwszy wrzesień
5. nie wiem
6. czuje się nagi



X. Pani śpiesząca się.
1. najważniejsze danie

/ mam autobus!!!/



XI. Dwie dziewczyny co z nami obierały.
1. warzywo/ źródło skrobii
2. raz/ dwa na tydzień
3. obieraczka / nóż
4. kwiecień/ ostatni dzień maja
5. litość/ czuję, że mi dobrze idzie
6. ból



XII. Pani z synem i procą.
1. wstępna wersja frytki
2. raz na dwa tygodnie
3. nóż
4. 8.06 moje urodziny! (uwaga! ejmadziu tez ma wtedy urodziny!)
5. fest ręce brudne
6. cieszy się!




XIII. Dwie młode dzieuchy.
1. warzywo
2. codziennie
3. nóż, obierak
4. 12 maja
5. nic
6. /nie zrozumiałam co odpowiedziały, mimo że dwa razy powtarzały



XIV. Dwie dziewczyny.
1. warzywo
2. skrobię trzy razy w roku, obieram częściej
3. nóż
4. październik
5. brud na rękach, zimna woda, potem już tylko przyjemność
6. smutny, pogwałcono jego prawa



XV. Nasz idol, Romcio35. (Pozdrawiamy jego kolegę z wojska- Piotra Brzozę!)
1. fajna, w porządku roślina
2. no kurde, ostatnio to nie za często ale był czas, że często bo lubię frytki
3. nóż
4. wrzesień 16
5. satysfakcja duża
6. zależy jak go będziemy obierać: jak myślimy o nich pozytywnie to czują się dobrze



Na zdjęciu Romcio obrazuje zasady działania wojskowej maszyny do obierania ziemniaków.



Odpowiedzi znajomych królika:

XVI. Meadow Dziekano, kamaradka Martiny
1. inspiracją
2. w zależności od potrzeby, a te bywają różne...
3. (...)
4. (...)
5. (...)
6. (...)

dopisane przez Martinę: dalej zabrakło Meadow Dziekano INSPIRACJI (czyli chyba nie miała tego dnia na obiad ziemniaków...)


XVII. Martina, Josefova dcera (która jednak z pewnych względów pragnie pozostać anonimowa...)
1. Rzecz jasna darzę go szacunkiem, bo Polska ziemniakiem stoi, niemniej jednak zdarza się, że on również stoi mi niczym ość w gardle, jeśli muszę go zbyt często konsumować na obiad...
2. Abych pravdu řekla... to 2 razy -no może trzy... nie pamiętam dokładnie :-) - na 20 lat (życia)
3. Za każdym, spośród rzeczonych już trzech razy, był to niestety obyčejný nůž, ale następnym razem (choć nie wiem czy się jeszcze zdarzy i czy go aby na pewno dożyję...) wypróbuję CZEGOŚ na kształt adaptera, bo to bardzo kusząca perspektywa...
4. Żądam, aby odbywał się on w ramach istniejącego już ŚWIĘTA KARTOFLA (IX <-miesiąc wrzesień), które to odbywa się rok w rok w miejscowości o wdzięcznej nazwie WDZYDZE KISZEWSKIE! (plus- minus na Mazurach albo na Pojezierzu Pomorskim) Jeśli to stanie się faktem, będę honorową „obieraczką” kartofli z pomocą czegoś na kształt adaptera!!! Ha!!! A co!
5. „A jednak nie jestem taka głupia, na jaką wyglądam...”
6. Ziemniak czuje się wówczas FANTASTYCZNIE, albowiem jest w DOBRYCH rękach, szczególnie, że taka „pieszczota” spotyka go trzy razy na 20 lat, więc po prostu... :-)


XVIII. Klaudia aka KULKA
1. Ziemniak jest dla mnie kwintesencją wyrafinowanego smaku. Jest niezastąpionym źródłem energii. To symbol dobrobytu w każdym studenckim mieszkaniu.
2. Przeciętnie obieram kartofla (j. śląski) ok 3-4 razy w tygodniu, w ilości 15 ziemniaków na 6 osób.
3. Oczywiście specjalistyczna obieraczka ze stali, marka Fackelman
4. 09.02- data, która oznacza narodziny nowego ziemniakoluba, artysty w dziedzinie (zapytam się co tu pisze)
5. Czuję, że wydobywam wnętrze ziemniaka z mrocznej, zimnej skórki
6. Czuje ulgę


XIX. Anna Kowal
1. Jest ziemniak dla mnie pożywieniem. Jem go codziennie pod różnymi postaciami: ziemniaki gotowane, frytki, ziemniaczki po litewsku, placki ziemniaczane, pire, pieczone placki z mielonych ziemniaków, ziemniaczki w mundurkach itp. itd.
2. W ogóle tego nie robię, bo robi to za mnie babcia. Chociaż bardzo lubię skrobać.
3. Niczego (patrz wyżej). Chociaż kiedyś kupiliśmy maszynkę z Mango, niestety nie działała bo obierała 1 ziemniaka w pół godziny. Odesłaliśmy ją i zwrócili nam kasę.
4. 26 maj- moje urodziny (i objęcie rządów przez Baracka)
5. Czuję się dobrze bo mogę bez przeszkód rozmyślać o filozofickich sprawach takich jak: po co żyjemy? co jest po śmierci? Dlaczego naszym prezydentem jest pan Ka?
6. Ziemniak czuje radość, że dostarcza mi cennych składników potrzebnych do przeżycia.


XX. Ejmadziu:
1. pretekstem do wykonania kolejnej łondy, był.
2. frekwencja ulega osłabieniu, ostatnimi czasy postuluję w tych sytuacjach użycie ryżu/makaronu.
3. obieraczem do jarzyn [spar – sosnowiec] lub skrobakiem do warzyw [społem – szczecin]. Muszę ja, bo tata nie umie.
4. postawię się i nie powiem, że 8 czerwca. Nie będzie już dnia ziemniaka, będzie dzień maszynki do mięsa i in.
5. że potem trzeba jeszcze będzie wydłubać im te takie zgnilizny
6. pewnie wyczuwa mój dystans do jego osoby [swój chłodny stosunek – oby został mi wybaczony – tłumaczę wydarzeniem zaistniałym]


XXI. Ojacieniemoge:
1. początkiem przygody konsumpcyjnej
2. różnie to z frekwencją bywa, 1-2 razy na tydzień
3. nóż akademicki, łobieracka domowa
4. 31 grudnia
5. zaciekawienie, o ile są to czerwone ziemniaki z „Biedronki”
6. zastanawia się dlaczego jest czerwony (biedronkowy)


XXII. Rekordo:
1. złem, złem największym wrogiem.
2. walka trwa każdego dnia, nie poddaję się.
3. karabin plazmowy z napędem jądrowym, ewentualnie działko atomowe gdy uderzają w większej grupie.
4. każdy kolejny dzień pod jurysdykcją lorda ziemniaka będzie kiedyś rozliczony. walczę w celu likwidacji nacji ziemniaka.
5. orgazm ;p
6. pewnie nic, to zimny, przebiegły sukinsyn.


XXIII. Panna Małgorzatka:
1. materiałem do eksperymentowania, kiedy zwykła pyra już nie wystarcza
2. średnio 2 razy w tygodniu
3. nóż tudzież obieraczka w zależności od nastroju
4. 18 czerwca urodziny dwóch słynnych ziemniaków
5. Chęć robienia stu innych ciekawszych rzeczy
6. Czuje się goły i wesoły


XXIV. Webber:
1. Pozwolę sobie zacytować kolegę: "Ziemniaki też są zajebiste"
2. Skrobie też są zajebiste!
3. Używam nożoobieraczki
4. 1 Maja
5. Czuję ziemniaka
6. Ziemniak czuje, jak ktoś jest na "niewidocznym" na gadu.


Sunday, November 23, 2008

obieramy koncepcję


ojacieniemoge (31-10-2008 22:21)
ej w ogóle zróbmy ziemniaki

ejmadziu (31-10-2008 22:22)
na niepodległość?


:D


Szczecin przyjechał, tym razem w wersji duo (w składzie ejmadziu& reksio). Gwoździem programu miało być jedenastolistopadowe obieranie ziemnioków. Jak postanowiono tak też zrobiono.


... od początku- pewnej nocy, niespodziewanie narodził się koncept „obierania ziemniaków na jakimś rynku polskim lub zagranicznym”. Podejrzewam, iż byłam wtedy świeżo po przyjeździe ze Szczecina, jeszcze pełna sił kreatywno dobro-działających. Czy coś w tym stylu. Po prostu wzięło i się wymyśliło, napisałam o tym do Magdy (ejmadziu), a ona zaakceptowała (mało zaskakująca reakcja).

Plus- minus, rok później, zadanie zostało wspólnie poszerzone przez całą Grupę Ziemniaka, a na koniec- zrealizowane. Można powiedzieć, że akcja zakończyła się sukcesem, cokolwiek rozumiemy pod pojęciem „sukces”. ;]


Data zerowa została wyznaczona na 11 listopada. Obieranie ziemniaków nie miało być oznaką naszego patriotyzmu- czy tak jak kto woli- jego braku. Po prostu, tylko ten dzień pasował tym, którzy musieli specjalnie na tą okazję opuścić rodzinne pielesze (reprezentacja filologów) oraz tym, którzy wracać musieli do gniazda swego rodzinnego (duet szczeciński).


10 listopada:

Zakupiono potrzebny asortyment- ziemniaki oraz obieraczki. Jeśli chodzi o te drugie- nie było to prostym zadaniem, w Ikei zastała nas nieco przydługa kolejka, zniechęcająca do tego stopnia, iż porzuciliśmy to i owo i wyszliśmy ze sklepu. Wcześniej, ejmadziu napisała oficjalne zażalenie skierowane do szefostwa sklepu. Na otarcie łez, zaopatrzyliśmy się w ołówki, a także konkretnych rozmiarów płachty szarego papieru, które zostały wykorzystane do produkcji transparentów :P

Wieczorem w sosnowieckim DS4 odbyło się klawe spotkanie, w składzie: Kinga, Kornik, Furman, Magda, Reksio oraz em-dwa (ejmadziu i ja) na którym wspólnie zastanawialiśmy się nad tym czy jednak cokolwiek chcemy osiągnąć, jakie pobudki nami właściwie kierują itd. Wymyśliły się różne poruszające serca hasła i postulaty aczkolwiek zdajemy sobie sprawę z tego iż trudno będzie doprowadzić je do realizacji.

Co poniektórzy wykazali się swoimi zdolnościami rymotwórczymi i kaligraficznymi. Inni wymyślali hasła- mniej lub bardziej poprawne i stosowne, jedni otwierali piwa a drudzy udawali stonogi. Ogólnie rzecz biorąc było klawo jak cholera i noł łonda meen.


Můj kamarád kůň?

kART OFFel


11 listopada:

Rano dowiadujemy się. że kilka osób niestety zrezygnowało ze wspólnego obierania, jednak ostatecznie nasza grupa obieraczy osiąga nawet satysfakcjonującą liczbę- dziewięciu sztuk. W składzie: Cornelia, Ejmadziu, Kinga, Kornik, Furman, Magda, Regina, Reksio i ja oraz uczestnicy dochodzący- Hanka, pani z procą i jej syn, fani techno, nasz hit- pan www i inni.

Wstępnie, obierać mieliśmy pod teatrem jednak stwierdziliśmy, że jest tam stanowczo za mało ludzi i udaliśmy się na ul. Stawową (deptak łączący dworzec PKP z dworcem autobusowym). Rozłożyliśmy się koło żaby i zaczęliśmy obieranie. Równocześnie osoby wydelegowane fotografowały, kamerowały i przeprowadzały kartoflaną ankietę (jeżeli zostanie odnaleziona, jej wyniki zostaną tutaj przedstawione). Magda, Kinga i Kornik udzieliły nawet wywiadu dla TVS (Kornik chciała być sławna także w pewnym sensie jej marzenie się spełniło)


Teraz, nie pozostaje mi nic innego, jak moje wywody okrasić zdjęciami. Fotorelacja autorstwa Ejmadzinego i Reksiowego, moja klisza leży na półce i czeka na wywołanie, typicke.


Jedz ziemniaki dla zabawy, a zobaczysz będziesz KLAWY.

Aby każdy zrozumiał- różne wersje językowe.


Osiąganie sławy:



Prace domowe:



Po załadowaniu całej wanienki obranymi ziemniakami, udajemy się na gorącą czekoladę (Cornelia i Regina odmawiają uczestnictwa). Pyry oczywiście nam towarzyszą. Później, żegnamy się czule i płaczliwie pod makdonaldem (jakie to romantyczne) ponieważ Szczecin wraca do Szczecina. Reszta, w towarzystwie ziemniaków wraca do Sosnowca. Tam następuje wielkie frytkowe obżarstwo. Dnia następnego, stan przesycenia zostaje ponownie osiągnięty, tym razem za sprawa klusek śląskich. Warto dodać, że wszystkie zapasy nie zostały skonsumowane po dziś dzień! Spora ilość klusek została zamrożona i spoczywa w lodówce, czekając na zjedzenie.


Wkrótce napiszemy coś więcej na temat ludzi, którzy przyłączyli się do naszego obierania. O ile odnajdzie się ankieta, zamieścimy jej wyniki. Jeśli Kinga użyczy swoje filmiki- także się pojawią:D aha proszę mi przypomnieć jak nazywał się pan www.



mejk łonda not łor

[ojacieniemoge]


Pozwalając sobie na odrobinę łesternu, ja również sformułuję wypowiedź, nie wiadomo jeszcze jakich rozmiarów.
Odpowiem na ojacieniemogącą prośbę: pan www, będący osobą zwieńczającą obieranie koncepcji, zagalopował się (bo było mu tak miło z nami) i pozbawił odzienia aż trzy ziemnioki, będące jednocześnie ostatnimi ziemniokami czekającymi na okaleczenie obieraczką do jarzyn. Panu na imię było Romcio, tudzież jak kto woli Romcio35. Ostatni przedstawiciel kilkunastokilogramowego grona delikwentów prezentował się w (uniesionej w zwycięskim geście) dłoni pana Romcia tak:


Prezentując tę fotografię uprzedziłam i popsułam pewnie zamysł mej poprzedniczki, aby opublikować postaci obierające w kolejnej notce, ale trudno, już nie będę kasować;]

Chciałabym się jeszcze cofnąć do wigilii dnia ziemniaka, a konkretnie do wizyty w Sparze, dzięki któremu zostaliśmy zaopatrzeni w łondowate poniekąd obieraczki do jarzyn. Przy taśmie, która bierze i jedzie towary do rąk pani kasjerki poczuliśmy PRZEDSMAK atmosfery, posądzeni bowiem zostaliśmy przez panią kasującą o sabotaż ("chyba robicie to specjalnie"). Pani co prawda była wyposażona w grymas uśmiechu na twarzy, no ale. Wszystko przez to, że 3 osoby pod rząd nabywały zestaw wór ziemniaków + obieraczka, a obieraczkowy kod kreskowy, otulający nieostre ostrze, niełatwo jest wbić!
No i wogle jak to wygląda:


Pańcia zasugerowała, że ekonomiczniej byłoby kupić jedną obieraczkę, i mieć pieniądze na INNE RZECZY:] Sprytne.

A oto family portrait - podsumowująca wizyta w café z miską ziemnioków:



[ejmadziu]