Saturday, April 12, 2008

hajle silesia

Podczas dość randomowego klikania dwuklikiem na ikony w mojej maszynce, który to proces miał na celu wyszukanie materiału do kolejnej retrospekcji (jakich przed nami jeszcze tysiąc pięćset sto chyba, okazuje się bowiem, że miąższ czasu przeszłego, który nas ze sobą polepił, obfitował w bogactwo przygód), niespodzianie na monitor przykicała mi pewna dość szczególna postać z tworzywa sztucznego.

Przedstawmy po krótce urzekającą historię. 24/03/2007. Znalazłyśmy się w Katowicach, ponieważ znalazł się tam także Bonobo. Znalazłyśmy się bardzo na chwilę, liczącą mniej niż doba, ale nie omieszkałyśmy zainstalować się w luksusowym hotelu dla kadr profesorsko-doktoranckich czy jakichś takich intelektualnych. Pani portierka dokonała uchybienia, wręczając nam, wraz z kluczem, pilot do teleodbiornika. Zachowałyśmy zimną krew. W apartamencie, w trakcie analizy inwentarza, bardzo ukontentował nas ceramiczny czajnik oraz radio Kalenica, które powiedziało do nas 2 słowa, po czym postanowiło zamilknąć.

I oto, zbudowawszy atmosferę sukcesywnie narastającego napięcia i niepokoju egzystencjalnego, przejść należy do meritum. Wyruszyłyśmy na plac Sejmu Śląskiego, gdzie - jak wszystko wskazywało - po zmroku w podziemiu miał zagrać Bonobo, poprzedzony naziemnym oddaniem moczu przez jedną z nas (nie zdradzimy którą) pod krzak. Zanim jednak to się stało, i nawet zanim spożyłyśmy wieczerzę w budce telefonicznej (złożoną z Sofii i bułki), natrafiłyśmy na spożywczok, który umieścił był na witrynie Chwyt Marketingowy.


Długo by można prawić na temat, ale spójrzmy po prostu jak oni się pięknie kochają.


Skoro już odnotowany został wyżej pikantny wątek hotelowej nocy, przedstawiamy nasze Sceny Łyżkowe:


Bo chyba nikt z was nie miał podejrzeń, że poranną kawę spożywamy klasycznie.

[ejmadziu]



Chciałabym dodać, iż Magdalena eN postanowiła oddać hołd Kalenicy, wykonując szablon na jej cześć:


[ojacieniemoge]

No comments: