Wednesday, April 2, 2008

KLAWO podejmuje interakcje

14 lutego b.r. mieszkańcy Szczecina zostali obarczeni Zadaniem. Dzień na pozór zwyczajny, a jednak coś wisiało w powietrzu. Zdawałyśmy sobie z tego sprawę, w przeciwieństwie do reszty gawiedzi, zaabsorbowanej obchodami jakiegoś zachodniego święta. Ludność krążyła po kamiennych płytach chodnika, mniej lub bardziej sprawnie omijając reminiscencje psa.

Tymczasem pyszny kartonowy prostokącik zacierał już ręce, spozierając ukradkiem z torby mej. Nasączony wcześniej dwukolorowo i dwustronnie MAZAKIEM, oczekiwał na moment. I wreszcie WYCHYNĄŁ! A stało się to w okolicach zaczątków Parku Kasprowicza, ściślej: w alei konsumowanej corocznie przez szrotówka kasztanowcowiaczka.
Ludzie otrzymali misję posiadania chęci do sfotografowania się z wychyniętym prostokącikiem, wskazując jednocześnie jedną z jego stron - opatrzoną napisem KLAWO lub NIEKLAWO - stosownie do nastrojów własnych.

Spójrzmy jak się czuto w ten dzień.

1. Pan z pieskiem. Bardzo chciał zdjęcie, ale bez obnażania nastroju, za to koniecznie z psem. W trakcie długich negocjacji, nasz prostokącik zaczął wzbudzać coraz większą agresję u zwierzęcia, skutkiem czego zostałyśmy wyszczekane.

2. Dziewczyna [próbowała nieśmiało przeforsować NIEKLAWO] i chłopiec [był przeciwnego zdania; ona je wchłonęła].



3. Nasza ulubiona scenka familijna. Wyszło uroczo, a tak bałyśmy się babci - emitowała okiem ognie piekielne, ale to nieprawda.



4. Robotnik fizyczny na świeżym powietrzu - KLAWO bez dwóch zdań. I ten godny podziwu zapał, z jakim starał się dosięgnąć absolutu.



I to wcale nie jest koniec przygód bohatera niniejszej notki.

[ejmadziu]

No comments: