Monday, February 23, 2009

ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Dzień dzisiejszy okazał się dość stratny, wręcz obfitujący w zaginienia. Aktualnie poszukujemy:
- pociągu do Brna o 9.06 z Ołomuńca - zaginął w okolicy peronu 2 na hlavní nádraži. Rysopis poszukiwanego: długi, pociągający.
- talerza typu ikea na porcję dla kierowcy tira - zaginął po śniadaniu w nieokreślonych okolicznościach w sytuacji odpoczynku po myciu albo podczas odprawy ejmadziu przez ojacieniemoge na pociąg*, który też jest poszukiwany (patrz wyżej)
Rysopis poszukiwanego: kremowy, nakrapiany (nakrapianie nie każdy spostrzega), płaski, przykładowa pojemność: 1,5 - 2 rohliky
- nóż - okoliczności zaginięcia jak w przypadku talerza nakrapianego.
Rysopis poszukiwanego: drewniana ręko-jeść, raczej ostry jeszcze, średnio-normalny wymiar.
- opiekun dla Magdalen - nie tylko w tętniących życiem miastach, ale i w domowym zaciszu, do asysty w prostych czynnościach kuchennych i życiowych

Przedmioty już znalezione:
- talerz tęczowy - cudowne odnalezienie się na lodówce, mimo iż każda z nas miała go w trakcie jego poszukiwań w rękach co najmniej raz, a ejmadziu źarła z niego palaczinka, co nie przeszkodziło w jego niezauważeniu

*odprawa nie powiodła się

[ejmadziu + ojacieniemoge]


Z ostatniej chwili: uruchomiłyśmy infolinię. Pomóż!




Friday, January 23, 2009

postanowiliśmy się zmielić.

Zachęcone pozytywnym fidbekiem, mimo okresu sesyjności musimy kontynuować wątek maszynki, zarysowanej niejasno na tle sylwestrowego nieba. Wszak nie możemy trzymać populacji łondonautów w napięciu przez okres miesiąc +.

Zamysł narodził się w zamierzchłej przeszłości. Ostatnio wskrzesił się i co najważniejsze - zmaterializował! A nie było to łatwe.

9 grudnia:
ejmadziu: jakieś strzępki wiadomości radiowych zasłyszałam - kartofel rekordzista znaleziony niewiemkiedy i ONZ ustanowiła rok ziemniaka! niewiemkiedy
ojacieniemoge: widocznie wyznaczamy trendy. przez to spada oryginalność tego, co robimy
ejmadziu: może jak znajdziemy i zrobimy tę maszynkę do mięsa to żadna organizacja nie ochrzci nią roku
ojacieniemoge: haha! zupełnie o tym zapomniałam!


31 grudnia:

Punkt zborny: Szczecin.

Frakcja południowa przemnożyła się przez cztery! Ostatnio podróżujemy do siebie w liczbie coraz bardziej mnogiej, nie rozumiemy zatem dlaczego pekape decyduje się na podwyżki cen. W dodatku grono w składzie Magda Fi, Furmanova, Kornik i Kaśka to zaledwie trzon ekspedycji. Dziełchy wzięły ze sobą dwoje podopiecznych, prosto z kornikowej piwnicy: maszynkę do mielenia oraz żelazko - oboje z epoki głębokiego komunizmu. O ile maszynkę cechuje pewna wizualna odrębność wewnątrzgatunkowa, na temat żelazka każdy mówi tylko jedno: "miałem kiedyś takie same". Co oczywiście go nie deprecjonuje. O tym, jak wspaniałe instalacje przestrzenne można zbudować z jego czynnym udziałem, dowiecie się w następnym odcinku. Niniejszy poświęcony jest maszynce.

[O tym, jak przebiegła podróż w przedziale wcale nie dla matki z dzieckiem, dowiecie się spod palców M.Fi.]

Wieczór: Południe scaliło się z Północą [ja + Reksio], po czym wydarzenia rozwinęły się następująco:

1. Wspólna wieczerza zwieńczona naukową burzą mózgów przy asyście elementów terrorystycznych. Pojawił się dzięki niej szkic techniczny łondy.





Odzienie cytrusów stanowiło naszą materię na przemiał:


2. Przygotowania: jedyna osoba w gronie, władająca rzadką dziś umiejętnością pisma technicznego, wykonała transparenty.



Na zewce zapowiedziano mrozy, należało dostosować odzież do sytuacji. Prócz banalnego motywu dwóch par skarpet, chętnie wykonano egzotyczne manewry:


Najlepiej wypadł Fic. Wniosek oczywisty - w celu uzyskania efektownego manewru, należy użyć kontrastujących kolorów i zaimitować ciężarność.



Pod pachę zabraliśmy tablicę szkolną i wyruszyliśmy.

3. Podróż z przesiadką, na której już zimno dało się we znaki, musiało więc zostać przepędzone mieczem z gwiezdnych wojen. Jednocześnie maszynka została poddana rozgrzewce, 12 sztuk nóg ludzkich również.




Podczas przemarszu z przystanku na przystanek, nadano nam tożsamość. Przechodnie szepnęli, że "to ci od tej inscenizacji".

4. Tramwaj.



Pojawiły się pierwsze miny, niewiedzące jak się ustosunkować do niełatwej sytuacji.



5. Sylwester miejski w Szczecinie. Wszyscy szczęśliwie dostali się na teren imprezy. Maszynka również - przecież nie próbowała wnieść alkoholu. To, że mogłaby pobić i zmielić setki szczecinian, nie zostało wzięte pod uwagę.

Zgodnie z prognozą, pojawiły się media, w kolejności: radio, gazeta, telewizja. Mimo wcześniejszych ustaleń, staliśmy się materiałem reportażowym dla dwóch pierwszych (trzeciej odmawiając). Nieumiejętne podejście reporterów jednak znowu nas zawiodło. Informacja na przyszłość dla mediów: pamiętajcie, aby promować łondę, a nie nas.





Przegląd wybranych partycypantów:
a) babcia, która wyznała jednej z nas na ucho, że też zajmuje się mieleniem zła!



b) pan artysta, dużo mówił, ale nie wiadomo dokładnie o czym. przekaz był m.in. taki, że może zainspirują mnie jego fotografie, znajdujące się w stawie w parku. mielił jednak chętnie:



c) panie - chyba nawet były zadowolone z własnego mielenia:


d) do czego to doszło - do błagania o zmielenie! o ile pamiętamy, bezowocne


e) państwo, którym złożyłam (na cztery) życzenia, ale chyba nie zrozumieli:


f) para, której Kornik złożył życzenia, ale ponownie nie nastąpiło zrozumienie:


w tym momencie Kornik wykonując origami życzeniowe wydobył z siebie maksimum, sylabizując frazę i każdą sylabę okraszając akcentem (SKŁAAAA-DAAAAM ŻY-CZEEE-NIA, TAK? SKŁAAA-DAAAM NA CZTERY), niestety - na próżno, ale mimo wszystko u pani wystąpił pewien stopień zadowolenia (pomieszanego ze stresem)

Gdzieś tam po drodze zmieniła się data, maszynka się wówczas nieco uniosła:


a my dalej mieliliśmy i składaliśmy życzenia, już w sumie niebardzo wiadomo komu



6. Powrót - ostatnie podrygi maszynki w autobusie.




7. Godzina 1.37, otwarcie ruskiego. Następnie spożycie wina, bardzo mizerne.


Szwedzki stół:


Widzimy na nim 6 kieliszków, co się następnie uszczupliło za pomocą nogi czyjejś:]

8. Kładziemy się spać, oczywiście dopiero po umyciu ząbków i gimnastyce, bo niektórzy chcą mieć łydki.



Wycinek prasowy:
"Na Błoniach w maszynce do mięsa można było zmielić smutki i złe rzeczy starego roku.
- Myślimy, że warto, by nowy był radosny, lepszy - wyjaśniają studenci Magdalena N. i Wojciech B."

Cokolwiek.


[ejmadziu]

Saturday, January 3, 2009

nauka składania życzeń (również dla leworęcznych)

Potrzebne materiały:
- kartka
- drukarka w tusz wyposażona (dla tradycjonalistów - pisadło)
- palce zwinne

1. Przygotować plac pracy (np. żelazko jako element dekoracyjny oraz karton by nie pobrudzić przestrzeni)
Ubierać odzież ochronną.
Pamiętać o przepisach BHP.

2. Złapać dorodną kartkę, pamiętać by napis „życzenia” miała.


3. Złożyć na pół.


4. Złożyć raz jeszcze (opcjonalne).


5. Otrzymujesz życzenia złożone na cztery.


6. Tak złożone życzenia możesz użyć w prawie każdej sytuacji życiowej.

Doskonale złożone na cztery! Dla Ciebie i całej rodziny!



Reszta wkrótce. Bo znowu była łonda.

[ojacieniemoge]

Monday, December 29, 2008

mikser

Fickowi się nie chciało, teraz musi się uczyć, dlatego na mnie została scedowana misja utworzenia notki, od której ten blog powinien był się zacząć.
Nastąpił luty 2007 i jakieś ferie, prawdopodobnie zimowe, więc cóżem mogła uczynić, jeśli nie udać się na południowe obszary kraju.

jechałam - - jechałam - - miałam ze sobą 1 parę spodni - - jechałam - - oblano mi je kawą - - pożyczono mi mydełko do zaprania - - zapierałam - - jechałam - - zapierałam - - jechałam - - dojechałam.

Przybyłam. Pan Marian powiedział, że jest klawe muzeum, więc zapadła decyzja, że się wybierzemy. Ale przecież nie z pustymi ręcami. Jakoś szczególnie nas swędziała kuchnia i przedmioty się zawierające w jej czeluściach. Do torby nam wpadła jajoubijaczka sprężynowa oraz gwiazdka/koziołek/rogałka/fyrlajka [niepotrzebne skreślić]. Mikser już patrzył i wołał "no weźcie mnie", ale M.Fi obawiała się Małgorzaty [nieużywającej nigdy miksera].
Muzeum: Zwiedzanie GRUPOWE trwało, a Magdalenki z minuty na minutę stawały się coraz bardziej niesubordynowane i zaczęły wydziwiać fotograficznie. Przedmioty kuchenne, początkowo nieśmiałe, zaczęły się aklimatyzować. Efekty:

teren jak najbardziej należący do muzeum browaru Ż.:


(tu poniżej to nawet widać muwmęt lub jak kto woli muwmą)



oraz centrum Żywca:




To była skromna - i spontaniczna - rozgrzewka. Nazajutrz zostałyśmy wydelegowane do Wrocławia, aby spędzić dobę w towarzystwie Igi. Przed snem wizja urozmaicenia podróży skrystalizowała się wśród pogłowia magdalenek zajmujących świnniczański pokój. Mimo braku oficjalnego przyzwolenia Małgorzaty, przedmiot miksujący został poddany demontażowi i ułożony w pudełku po butach firmy dajśman.
Tak, to właśnie tego wieczoru i następującego poranka poczułyśmy to, co można nazwać przedsmakiem pierwszej prawdziwej łondy - niepowtarzalnym, rozpływającym się w ustach. Łonda zmienia swoje oblicza, ale jej wykonanie staje się już naszą rutyną. Jakoś tak brakuje obaw, krępacji itepe.

Poranek. Mikser wychynął w osobowym, zaliczając kolejno dłonie ludzkie - te starsze, i te młode, należące do milusińskich.

1. - Pani, my już dwa miksery w domu mamy, nie potrzebujemy nowego.
(Proszę zwrócić uwagę na analogię do ostatniego osobnika z łondy telefonowej.)


2. Konduktor - w pracy mu nie wolno, ale zaprosił do Czechowic-Dziedzic, gdzie pragnie zapozować z mikserem nago. A Magda Fi do dzisiaj natyka się na niego podróżując:P


3. Dziaduszek zwyczajny.


4. Warszawa wraca do Warszawy, poczytując o Janie Pawle.


W oczekiwaniu na przesiadkę w Katowicach oferował siebie kolejnym osobom, będąc przyjmowanym z otwartymi ramionami, bądź odtrącanym.

5. Łowoce z nowym kamaradem.


6. Bezgłowy [na życzenie] wykładowca z ASP. Udzielił mikserowi pochwały i konstruktywnej chyba krytyki.


7. Towarzyskość.


8. Precle - pani preclowa schowała się, odsłaniając w zamian ukontentowaną babuchnę.


9. Lizaki miłosne ze swoją sympatyczną sprzedawczynią.


10. Pan z kawką.


11. "Proszę na siebie spojrzeć tak z miłością" [fic].


12. L'acordeoniste - akurat miał nie-pamiętamy-które urodziny, i poprzedni akordeon mu skradziono, ale owsiak mu sfinansował nowy!


13. Gofrofag.


14. Schody nieruchome.


15. Gołębie osaczają.



A we Wrocławiu:
16. na szczycie centrum handlowego spotkał człowieka, który prawdopodobnie z mikserami fotografuje się codziennie.


17. Szaleństwo z nami na deser.



[ejmadziu]